Nigdzie

Nigdzie to strasznie duże miejsce. Ciężko się w nim odnaleźć.

I am not…. OVERREACTINNNNGGGG!!

[Długa i rzewna opowieść o zniszczonych projektach, oszukańczych podstępach, niesprzyjających licencjach CC, zdeformowanych logach, skalowaniu cętek na kotach, i zawiedzionych nadziejach]

JA: od tego czasu szmata jest na mojej kill liscie
JA: dzis bede snila, ze kapie sie w jej krwi
A: =.=
A: tak Elw, to jest ten moment ,w którym powinienem ci powiedziec, ze masz nieco dziwne pomysły ^^

Gwoli ścisłości- z powodu problemów prawnych, poza sny wychodzić nie planuję ;)

Butt kick!

Jestem mistrzem kopania sie po dupie. Gdyby byla taka dyscyplina olimpijska- rokrocznie zdobywalabym zloto.

W jednej chwili odkrywam o sobie cos milego. Piec sekund pozniej pojawia sie mysl- czy to nie zalosne, ze musze poprawiac sobie nastroj takimi pierdolami?

I did it again….

Stare papiery

Znalazły się moje stare notki. Czuje się, jakbym odzyskała od wieków nie widziana rodzinę.
Może nie wszystkie są mądre, ba, więcej jest całkiem niemądrych, ale dobrze jest moc do nich wrócić.
Coś sobie opowiedzieć na nowo.

Choć pewnie naiwnością będzie mieć nadzieję, że te stare notatki pomogą mi podjąć sensowne decyzje odnośnie przyszłości.
Bleh. Dobrze by było się wreszcie pozbierać.

dum dum dum

Regularne pisanie nie jest moją mocną stroną. Zwłaszcza, od czasu, kiedy mogę powiedzieć, że nie mam juz depresji.
Siedzę u matki- brak własnego kompa nie sprzyja pracy, tak jak pogoda nie sprzyjała siedzeniu na moim poddaszu. Chyba muszę jeszcze raz przemyśleć kwestie lapka- z jednej strony mało wygodny, z drugiej możliwość zgarnięcia całej swojej roboty kusi.
Z uczelnią została jeszcze jedna rzecz do załatwienia, ale w biurze azs cisza, mimo, że teoretycznie pracują.
Chcę na Mazury :(

Zżerając tynk ze ścian

Luby wyjechał. Nie wiadomo do końca kiedy wróci, ani na jak długo. Jakieś teorie wprawdzie się pojawiają, ale dość nieśmiałe i niepewne, więc – nie wiadomo. Gdy tylko minęła mi faza głębokiej rozpaczy zakasałam rękawy i wróciłam do pracy, odłożonej przez kilka ostatnich dni.
Celem wzbogacenia portfolio zabrałam się za produkcję szablonów… szablonu ;) na WP. Szlo łatwo lekko i przyjemnie… zanim przerwałam. Niestety, wśród “wykończeń”, które pozostawiłam nim wpadłam w sidła pięciodniowej gry w Obliviona pozostało między innymi …dostosowanie szablonu pod IE.
I tak, właśnie to jest przyczyną nagłej zmiany diety.

Na początku zadanie brzmiało: podnieść sidebar do góry (zjechał na sam dół strony i za cholerę nie chciał znaleźć się w porządanym miejscu) i umieścić kwiatka, będącego głównym elementem dekoracyjnym, tam, gdzie wyświetlają go inne przeglądarki. Sidebar podciągnął się bez wiekszych problemów, już za -nastym podejściem. Kwiatek, gdy tylko dłoń moja szlachetna na nim spoczęła- zniknął.
Dłuższy czas mi zajęło dojście przyczyny rzeczonego zniknięcia- okazalo się, że IE adres kwiatka chciał mieć podany w jednym miejscu, a przypadkiem zduplikowałam ścieżkę do pliku. Tajna broń Microsoftu uznała, że dwa plusy dają minus- i kwiatka zniknęła.
W międzyczasie, mimochodem, poprawiłam wyświetlanie tła. Niestety, tło działalo perfekcyjnie, póki nie było kwiatka. Gdy kwiatek w IE raczył się pojawić… w Chrome i Firefoxie posty spłynęły mi wdzięczną falą daleko, daleko poza diva z tłem.
Na lekki absurd zakrawa fakt, że IE zdaje się w tej chwili wyświetlać dziada najlepiej ze wszystkich – wespół zespół z Operą…
A ja, jako że tynk wokół biurka się kończy, chyba skieruję się na zasłużony odpoczynek. I śnić będę o walce z wiatrakami…

Nerw nerw nerf

Czekam na wynik rozmowy o pracę. Za 24h będę już wiedziała wszystko. Nie wiem, kiedy ostatnio byłam tak zdenerwowana… brrr…

O tym jak Jezusicka w Cedronie pławili i o innych cudnościach…



To lubię w etnologii. Materiały źródłowe zawsze dostarczą powodów do radości.

Vader Head Replacement commercial

kampanie czas zacząć… ;)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.